wtorek, 13 października 2015

Garść jesiennych inspiracji.

Na przekór aurze panującej za oknem... Na przekór myślom, że to JUŻ nadchodzi zima , mam dla Was kilka  jesiennych kompozycji. Może uda mi się Was  jeszcze zainspirować. Zdjęcia pochodzą z wystawy "Zieleń to życie", gdzie wystawcy i studenci florystyki pokazali swoje prace.

***
Słoneczniki i chmiel. 
Na tle brzozowych gałęzi tworzą sielską kompozycję.


Pomysł warty zapamiętania. Podobne zestawienie można wykonać w ogrodzie. Widziałam w jednym z ostatnich odcinków  "Mai w ogrodzie", jak pewien ogrodnik tworzył konstrukcje z brzozy i na ich tle robił nasadzenia z bylin i kwiatów. Ja osobiście bardzo lubię taki styl i na wiosnę coś wymyślę u siebie...


Innym pomysłem na wykorzystanie brzozy  jest naczynie oklejone pociętymi wzdłuż gałązkami.
Podobne widziałam niedaleko mojego domu w sklepie ogrodniczym.
Aaaa - i w większych marketach ogrodniczo-budowlanych.


***

Także gałęzie innych drzew - jak widać - mogą służyć jako przestronna konstrukcja.
 Widzę, że za pomocą drucika przytwierdzono szklane probówki i poukładano to,
 co o tej porze roku można zebrać w ogrodzie. 




Oj,  miałam ja już kiedyś miałam pomysł na wykorzystanie gałęzi jako ozdoby. 
Ta widoczna na zdjęciu pochodzi z działkowej jabłoni. Pomalowałam ją na biało,
 obsadziłam w dużej donicy i zawiesiłam latarenki....


*** 
 
Tu pomysł na kompozycję na stół . Z ostatnich jesiennych kwiatów. 
Do przytwierdzonych tym razem do deski szklanych fiolek możemy poukładać to , 
co uda się jeszcze zebrać w ogrodzie lub na spacerze w parku.  
Mogą to być kwiatostany mimozy, gałązki dzikiej róży ... wszystko.


***
Innym ogrodowym skarbem, który mocno kojarzy mi się z jesienią ( z resztą nie tylko mi) - jest miechunka. 
Dostałam ją w pakiecie razem z działką, którą kupiłam kilka sezonów temu. Poprzednia właścicielka - babcia-- staruszeczka - miała w zwyczaju dosadzać pod siatką ogrodzenia różne roślinki, które dostawała od koleżanek z działek. Tym sposobem mam u siebie kilka starych odmian roślin, które były powszechnie uprawiane przez nasze babcie. A które teraz "powracają do łask" .


Na wystawie w Warszawie stała się głównym elementem wysokiej kompozycji w naczyniu.



 ***

I na koniec moje ukochane wianki.

 Zachwycił mnie ten kamienny wypełniony rozchodnikiem.


Kamienie okazały się nietypowe - bo z gąbki florystycznej, która do złudzenia je przypominała .
 


Inny wianek - z filcu - ocieplił dobraną kolorystycznie układankę z gerber.


Proste plastikowe naczynie florysta okleił pociętym w prostokąty filcem. Tak myślę, że do tak przygotowanego naczynia można zestawiać kwiaty pochodzące z każdej pory roku. Równie dobrze wkomponowałyby się ty wrzośce. A Wy jak to widzicie?


Dla miłośników złotej jesieni - wianek z chryzantemą w roli głównej.


Tak na niego patrzę...  i myślę sobie,  że podobny mogłabym zrobić na 1 listopada.

Zasiałam szczyptę inspiracji?
Mam nadzieję, że tak.

4 komentarze: