środa, 27 września 2017

"Przy stole" GREEN CANOE na moim stole.



Siedzę przy  stole i czytam "Przy stole" - książkę Joanny z kultowego blogoportalu GREEN CANOE, którą dopiero co dostarczył mi kurier. Długo czekałam na to, aby  w wersji papierowej mieć zapisane to , o czym  od prawie 10 lat Asia pisze na swoim blogu lub w internetowym magazynie.



Przez te wszystkie lata zyskała  liczne grono czytelników, które ciągle się rośnie. Dlaczego? Myślę, że powodem jest to, że Aśka kocha ludzi i życie. Na swoim blogu przekazuje pozytywną energię. Pokazuje, jak można czerpać radość z wykonywania zwykłych czynności. Trzeba tylko nauczyć się zauważać to szczęście, które nas otacza...






Pamiętam, jak pisała na blogu, że do ogrodu nie wychodzi w starych, zniszczonych ubraniach, czy  w wyciągniętych dresach. Nawet w tak banalnej czynności, jak pielenie ogródka, lubi czuć się dobrze i tym samym zaraża swoich czytelników. Jeśli chodzi o tytułowy stół - lubi, gdy jest ładnie nakryty. Zachęca, aby stół w domu wyglądał pięknie. Twierdzi, że szlachetna porcelana, kryształy, ładne sztućce sprawią, że posiłek będzie smakował zdecydowanie lepiej.




" Bo kto powiedział, 
że codzienność nie zasługuje na piękne nakrycie stołu?
Na kwiaty w wazonie, porcelanowe nakrycia, kryształy,
 ładne serwety? "


Czasami nawet mały detal sprawia,
że cały posiłek zaczyna przebiegać inaczej.
Wolniej, uważniej,smaczniej."




Dla mnie, tak samo jak dla Asi, ważne jest, aby w domu były zawsze świeże kwiaty. W moim domu przede wszystkim ustawiam je  na stole.  Są to mniejsze lub większe  kompozycje, które układam z sezonowych kwiatów . Najczęściej tych zebranych na działce.







Usiadłam przy stole z moją "kawą milczką"  i zaczęłam czytać "Przy stole" ...  i już mi się ta książka podoba. Na stronie  http://greencanoe.pl/ często pojawiają się posty o treściach reklamujących różne firmy, usługi i produkty. Nie dziwię się, bo takie jest założenie tego portalu. Na tym opiera się działalność firmy Green Canoe.

W książce tego nie ma. Asia pisze o smakach, o ludziach, o emocjach. Pisze  o osobie.  Dzieli się swoimi sposobami na piękne przeżywanie posiłków. Pokazuje, jak można sprawić, aby czas spędzony przy stole był czasem wyjątkowym dla nas i naszych bliskich.




Czytam i tak sobie myślę: może ja też tu kiedyś opiszę historię mojego stołu? Ale nie tego dużego z jadalni... tylko tego małego, który stoi  w kuchni. Uświadomiłam sobie właśnie, że to on jest w mojej rodzinie od początku. Kupiliśmy go krótko po ślubie i to właśnie on jest świadkiem najważniejszych wydarzeń w moim domu.

piątek, 22 września 2017

Decoupage na dyni i IV FESTIWAL DYNI.


Znalezione obrazy dla zapytania Płock festiwal dyni

Dziś mam pierwszy dzień jesieni. Trudno  jednak o niej powiedzieć, że jest piękna i złota. Od kilku dni pada. Zrobiło się chłodniej. Wiem, że wiele rodzin pali już w kominkach i włącza ogrzewanie. - Nie dziwię się.

Ja też robię co mogę, aby nie dać się jesiennej chandrze.  Pogoda za oknem nie nastraja pozytywnie. W aptece też zauważyłam, że z dnia na dzień wzrasta ilość pacjentów z przeziębieniem. Czym się wzmocnić w przeziębieniu ? Przeczytajcie tu: http://ziolowareceptura.blogspot.com/2016/01/herbatka-z-lipy-na-przeziebienie.html

Aby choć trochę umilić sobie jesienne dni i upiększyć przestrzeń wokół siebie, zaczęłam tworzyć jesienne dekoracje. Główną rolę gra w tym roku dynia. Jako element kompozycji, jako naczynie na sezonowe kwiaty z działki, jako świecznik i w końcu jako przedmiot, na którym można wykonać decoupage.



Miałam dynie, która - owszem - wyrosła, ale nie była na tyle ładna, aby zostać dekoracją sama w sobie. Pomalowałam ją farbą akrylową i przykleiłam motyw z serwetki. 


***

Dlaczego dynie? 

 Pomysły na dekoracje z dynią w roli głównej pojawiły się w momencie, gdy Młodzieżowy Dom Kultury w moim mieście zaproponował mi poprowadzenie warsztatów florystycznych . Kompozycje miały nawiązywać tematycznie do dyni jako ozdoby. 
Pokazałam między innymi, że dynia to także przedmiot , który możemy ozdobić techniką decoupage.


Mam nadzieję, że sprostałam zadaniu.
 W kolejnych wpisach pokarzę, 
jaką jeszcze  rolę może odegrać dynia w jesiennych dekoracjach.

wtorek, 19 września 2017

Styl GLAMOUR na sali weselnej.

W przyszłym miesiącu jedna z bliskich mi osób wychodzi za mąż. Marta - dziewczyna z duszą romantyczki, ogrodniczka z zawodu i miłośniczka kwiatów z powołania - zaplanowała dekoracje na swój ślub i wesele właśnie w stylu romantycznym. Jakie będą - pokarzę w jednym z październikowych postów. 


Dziś mam kilka zdjęć dla tych, którzy szukają inspiracji w sieci i zastanawiają się,  jak udekorować salę weselną w stylu glamour.  W ostatnią sobotę byłam gościem na weselu, gdzie takie dekoracje zastosowano.


Glamour znaczy przepych. Charakteryzuje się elegancją, przepychem, bogactwem i błyskiem. To błysk kryształów i światełek jest kwintesencją tego stylu.



Należy zwrócić uwagę, że styl glamour nie pasuje do każdego lokalu. Na pewno nie wpasuje się w klimat remizy, czy lokalu w stylu ludowym. Elementy dekoracyjne muszą pasować do mebli, koloru ścian wybranego lokalu. Idealnie jest, gdy stoły są okrągłe, pięknie nakryte, a ściany jasne.




Podstawowe elementy, jakie powinny dominować w tym stylu to kryształy lub  perły oraz przepych i bogactwo kwiatów.



***
O stylu romantycznym w dekoracjach ślubnych napiszę za miesiąc. Tym czasem pozdrawiam Parę Młodą, u której bawiłam się w sobotę na weselu oraz Ciebie Marta - przyszłą Pannę Młodą  .... i do zobaczenia na wieczorze panieńskim ;-)

sobota, 9 września 2017

Giżycko

Już przed wakacjami proponowano mojemu mężowi i mi  udział w regatach   aptekarzy-żeglarzy. Nie zdecydowaliśmy się, ponieważ wrzesień to gorący okres w naszym domu. Troje  dzieci rozpoczęło  nowy rok szkolny. Każde w innej szkole... Aby to wszystko ( co ze szkołą związane) ogarnąć, nie możemy dodatkowo w tym czasie planować wyjazdów.


Regaty farmaceutów odbywają się  już od 7 września  w Ośrodku Wypoczynkowym Łabędzi Ostrów w Pięknej Górze. Dokładnie nad jeziorem Kisajno. Dziś był finał. Dobrze, że chociaż w weekend pogoda im dopisała.

 http://www.nia.org.pl/2017/07/07/vi-zeglarskie-mistrzostwa-polski-aptekarzy/

Moja rodzina lubi spędzać czas nad jeziorami. Najczęściej  wyjeżdżamy nad jezioro za miastem. A tylko co jakiś czas planujemy weekendy na Mazurach. Oczywiście najprzyjemniej jest spędzać czas nad wodą latem, gdy jest ciepło. W tym  roku wybraliśmy się w sierpniu. Naszym celem było zwiedzenie  Giżycka i okolic. 


Położenie Giżycka między dwoma jeziorami uczyniło je ważnym ośrodkiem sportów wodnych. Miejsce idealne dla miłośników żagli. 



Na jeziorze tłoczno. W porcie jacht przy jachcie.


Aby przepłynąć z jednego jeziora na drugie, trzeba przedostać się przez Kanał Łuczański. Tu czeka turystów  i żeglarzy nie mała atrakcja - most obrotowy. Na poniższych zdjęciach widać, jak zmienia swoje położenie, aby umożliwić przepływ oczekującym statkom i żaglówkom.



Aby w Giżycku miło spędzić czas, nie koniecznie trzeba  żeglować. W porcie też czekają atrakcje i miejsca, gdzie warto się zatrzymać na dłużej. Chociażby na śniadanie zjedzone w stylizowanej tawernie.





Miło też posiedzieć na brzegu i popodziwiać widoki.




***

Nie byłabym sobą, gdybym podczas tej letniej wyprawy nie odszukała inspiracji dla siebie. W giżyckim porcie natknęłam się na lodziarnie, która zorganizowała ogródek z modnymi w tym roku motywami urban jungle. 




 Czytaliście mój post o plecaku w flamingi?
Tu

  Plecak-worek w flamingi.

o nim pisałam.

Ci, którzy już mnie dobrze znają - wiedzą, że lubię takie rozwiązania. Lubię dawać starym rzeczom nowe zastosowanie. Przed urlopem przemalowałam kilka skrzynek z odzysku na biało. Jedną wykorzystałam   do przechowania w samochodzie plażowych akcesoriów. Nad jeziorem natomiast  posłużyła nam jako stolik.


Ciekawa jestem, kto z Was spędził urlop na Mazurach.
 Gdzie byliście? 
Które miejsca polecacie? 

 

poniedziałek, 4 września 2017

Plecak-worek w flamingi.



Dziś rozpoczęcie roku szkolnego. Dzieci przyniosły już plany lekcji. Plecaki na jutro  czekają  spakowane. ... i nawet się cieszą, że szkoła się zaczyna. Ja - matka 3 uczniów - mam obawy przed tym rokiem szkolnym... i przed nowym, jakie czeka moich synów po zmianie reformy. Starszy należy do ostatniego rocznika, który kończy gimnazjum. Młodszy został w podstawówce jeszcze na dwa lata. Dziś rozpoczyna naukę  w VII klasie. Aż boję się pomyśleć, co będzie za dwa lata, gdy obaj będą kończyć szkołę...
Mało tego... w tym roku moje pierworodne rozpoczyna naukę w liceum. Ale o córkę boję się najmniej. To mogą być dla niej najszczęśliwsze lata w życiu. W moim przypadku tak było. To w tym liceum poznałam ich ojca, a mojego męża. W tym tygodniu minie nam 20 rocznica ślubu...........

.............. ale nie o sobie dziś tak naprawdę chciałam napisać. Nawiązując do szkolnych plecaków, chcę pokazać worek, który uszyłam sobie na wakacje. Jakiś czas temu kupiłam materiał w modne tego lata flamingi. Długo zastanawiałam się, co z nim zrobić. Motyw na materiale jest duży. Nie chciałam go pociąć... i przyszedł mi do głowy pomysł, aby uszyć worek. 


Dodam jeszcze, że worek ma wszytą  podszewkę. 
Dzięki temu dobrze się układał, 
gdy zapakowałam do niego kilka wakacyjnych drobiazgów.



Sprawdził się w 100% podczas wakacyjnych wyjazdów.




Na Mazurach:


Nad morzem:






Na wycieczkach rowerowych:



Pozdrawiam tych, którzy mnie tu odwiedzają.
Tu też zostawiajcie komentarze -
(- nie tylko na fb).
Nawet jako osoba anonimowa ;-)

Powodzenia w nowym roku szkolnym.