czwartek, 19 października 2017

Dary jesieni.

Z florystycznego punktu widzenia jesień - jest moim zdaniem - kolorową  i bogatą w materiał dekoracyjny porą roku. Chociaż na pierwszy  rzut oka  po ogrodzie wydaje się, że  niewiele jest teraz materiału do kompozycji.  Najpiękniejsze letnie kwiaty już przekwitły, zieleń też  nie jest już taka intensywna. Ale  dla mnie to nie jest problem. Wystarczy, że  wybiorę  się do lasu , czy  na działkę, a zawsze przyniosę do domu  dużo ciekawego materiału florystycznego.





We florystyce jesiennej  prym wiodą wszelkiego rodzaju "owoce jesieni". Każdego oku zbieram kasztany i żołędzie. Mimo, że czas, kiedy robiłam z dziećmi ludziki z kasztanów już dawno minął, ja nadal wykorzystuję je do różnych dekoracji. 

Zauważyłam, że od kilku lat panuje moda na wykorzystanie w dekoracjach wszelkiego rodzaju dyń i tykw ozdobnych oraz jabłek i innych owoców jadalnych. Na Festiwalu Dyni, o którym pisałam tu http://zyjaczpasja.blogspot.com/2017/09/decoupage-na-dyni-i-iv-festiwal-dyni.html 
zrobiłam kompozycję z dyni i owoców...



Florystyka jesieni to oczywiście nie tylko owoce, ale także typowe dla tej pory roku kwiaty. Pierwsze na myśl przychodzą mi słoneczniki i rudbekie, których żółty  kolor doskonale rozświetla kompozycje, a ponad to nastraja  optymistycznie. Często sięgam po intensywne w barwach cynie, astry i wszelkie odmiany astrów. 



- tych ostatnich mam w ogrodzie działkowym kilka odmian. Wystarczą 2-3 gałązki, aby uzupełnić bukiet, czy kompozycję. Astry jesienią "robią nam robotę" !

środa, 27 września 2017

"Przy stole" GREEN CANOE na moim stole.



Siedzę przy  stole i czytam "Przy stole" - książkę Joanny z kultowego blogoportalu GREEN CANOE, którą dopiero co dostarczył mi kurier. Długo czekałam na to, aby  w wersji papierowej mieć zapisane to , o czym  od prawie 10 lat Asia pisze na swoim blogu lub w internetowym magazynie.



Przez te wszystkie lata zyskała  liczne grono czytelników, które ciągle się rośnie. Dlaczego? Myślę, że powodem jest to, że Aśka kocha ludzi i życie. Na swoim blogu przekazuje pozytywną energię. Pokazuje, jak można czerpać radość z wykonywania zwykłych czynności. Trzeba tylko nauczyć się zauważać to szczęście, które nas otacza...






Pamiętam, jak pisała na blogu, że do ogrodu nie wychodzi w starych, zniszczonych ubraniach, czy  w wyciągniętych dresach. Nawet w tak banalnej czynności, jak pielenie ogródka, lubi czuć się dobrze i tym samym zaraża swoich czytelników. Jeśli chodzi o tytułowy stół - lubi, gdy jest ładnie nakryty. Zachęca, aby stół w domu wyglądał pięknie. Twierdzi, że szlachetna porcelana, kryształy, ładne sztućce sprawią, że posiłek będzie smakował zdecydowanie lepiej.




" Bo kto powiedział, 
że codzienność nie zasługuje na piękne nakrycie stołu?
Na kwiaty w wazonie, porcelanowe nakrycia, kryształy,
 ładne serwety? "


Czasami nawet mały detal sprawia,
że cały posiłek zaczyna przebiegać inaczej.
Wolniej, uważniej,smaczniej."




Dla mnie, tak samo jak dla Asi, ważne jest, aby w domu były zawsze świeże kwiaty. W moim domu przede wszystkim ustawiam je  na stole.  Są to mniejsze lub większe  kompozycje, które układam z sezonowych kwiatów . Najczęściej tych zebranych na działce.







Usiadłam przy stole z moją "kawą milczką"  i zaczęłam czytać "Przy stole" ...  i już mi się ta książka podoba. Na stronie  http://greencanoe.pl/ często pojawiają się posty o treściach reklamujących różne firmy, usługi i produkty. Nie dziwię się, bo takie jest założenie tego portalu. Na tym opiera się działalność firmy Green Canoe.

W książce tego nie ma. Asia pisze o smakach, o ludziach, o emocjach. Pisze  o osobie.  Dzieli się swoimi sposobami na piękne przeżywanie posiłków. Pokazuje, jak można sprawić, aby czas spędzony przy stole był czasem wyjątkowym dla nas i naszych bliskich.




Czytam i tak sobie myślę: może ja też tu kiedyś opiszę historię mojego stołu? Ale nie tego dużego z jadalni... tylko tego małego, który stoi  w kuchni. Uświadomiłam sobie właśnie, że to on jest w mojej rodzinie od początku. Kupiliśmy go krótko po ślubie i to właśnie on jest świadkiem najważniejszych wydarzeń w moim domu.

piątek, 22 września 2017

Decoupage na dyni i IV FESTIWAL DYNI.


Znalezione obrazy dla zapytania Płock festiwal dyni

Dziś mam pierwszy dzień jesieni. Trudno  jednak o niej powiedzieć, że jest piękna i złota. Od kilku dni pada. Zrobiło się chłodniej. Wiem, że wiele rodzin pali już w kominkach i włącza ogrzewanie. - Nie dziwię się.

Ja też robię co mogę, aby nie dać się jesiennej chandrze.  Pogoda za oknem nie nastraja pozytywnie. W aptece też zauważyłam, że z dnia na dzień wzrasta ilość pacjentów z przeziębieniem. Czym się wzmocnić w przeziębieniu ? Przeczytajcie tu: http://ziolowareceptura.blogspot.com/2016/01/herbatka-z-lipy-na-przeziebienie.html

Aby choć trochę umilić sobie jesienne dni i upiększyć przestrzeń wokół siebie, zaczęłam tworzyć jesienne dekoracje. Główną rolę gra w tym roku dynia. Jako element kompozycji, jako naczynie na sezonowe kwiaty z działki, jako świecznik i w końcu jako przedmiot, na którym można wykonać decoupage.



Miałam dynie, która - owszem - wyrosła, ale nie była na tyle ładna, aby zostać dekoracją sama w sobie. Pomalowałam ją farbą akrylową i przykleiłam motyw z serwetki. 


***

Dlaczego dynie? 

 Pomysły na dekoracje z dynią w roli głównej pojawiły się w momencie, gdy Młodzieżowy Dom Kultury w moim mieście zaproponował mi poprowadzenie warsztatów florystycznych . Kompozycje miały nawiązywać tematycznie do dyni jako ozdoby. 
Pokazałam między innymi, że dynia to także przedmiot , który możemy ozdobić techniką decoupage.


Mam nadzieję, że sprostałam zadaniu.
 W kolejnych wpisach pokarzę, 
jaką jeszcze  rolę może odegrać dynia w jesiennych dekoracjach.

wtorek, 19 września 2017

Styl GLAMOUR na sali weselnej.

W przyszłym miesiącu jedna z bliskich mi osób wychodzi za mąż. Marta - dziewczyna z duszą romantyczki, ogrodniczka z zawodu i miłośniczka kwiatów z powołania - zaplanowała dekoracje na swój ślub i wesele właśnie w stylu romantycznym. Jakie będą - pokarzę w jednym z październikowych postów. 


Dziś mam kilka zdjęć dla tych, którzy szukają inspiracji w sieci i zastanawiają się,  jak udekorować salę weselną w stylu glamour.  W ostatnią sobotę byłam gościem na weselu, gdzie takie dekoracje zastosowano.


Glamour znaczy przepych. Charakteryzuje się elegancją, przepychem, bogactwem i błyskiem. To błysk kryształów i światełek jest kwintesencją tego stylu.



Należy zwrócić uwagę, że styl glamour nie pasuje do każdego lokalu. Na pewno nie wpasuje się w klimat remizy, czy lokalu w stylu ludowym. Elementy dekoracyjne muszą pasować do mebli, koloru ścian wybranego lokalu. Idealnie jest, gdy stoły są okrągłe, pięknie nakryte, a ściany jasne.




Podstawowe elementy, jakie powinny dominować w tym stylu to kryształy lub  perły oraz przepych i bogactwo kwiatów.



***
O stylu romantycznym w dekoracjach ślubnych napiszę za miesiąc. Tym czasem pozdrawiam Parę Młodą, u której bawiłam się w sobotę na weselu oraz Ciebie Marta - przyszłą Pannę Młodą  .... i do zobaczenia na wieczorze panieńskim ;-)

sobota, 9 września 2017

Giżycko

Już przed wakacjami proponowano mojemu mężowi i mi  udział w regatach   aptekarzy-żeglarzy. Nie zdecydowaliśmy się, ponieważ wrzesień to gorący okres w naszym domu. Troje  dzieci rozpoczęło  nowy rok szkolny. Każde w innej szkole... Aby to wszystko ( co ze szkołą związane) ogarnąć, nie możemy dodatkowo w tym czasie planować wyjazdów.


Regaty farmaceutów odbywają się  już od 7 września  w Ośrodku Wypoczynkowym Łabędzi Ostrów w Pięknej Górze. Dokładnie nad jeziorem Kisajno. Dziś był finał. Dobrze, że chociaż w weekend pogoda im dopisała.

 http://www.nia.org.pl/2017/07/07/vi-zeglarskie-mistrzostwa-polski-aptekarzy/

Moja rodzina lubi spędzać czas nad jeziorami. Najczęściej  wyjeżdżamy nad jezioro za miastem. A tylko co jakiś czas planujemy weekendy na Mazurach. Oczywiście najprzyjemniej jest spędzać czas nad wodą latem, gdy jest ciepło. W tym  roku wybraliśmy się w sierpniu. Naszym celem było zwiedzenie  Giżycka i okolic. 


Położenie Giżycka między dwoma jeziorami uczyniło je ważnym ośrodkiem sportów wodnych. Miejsce idealne dla miłośników żagli. 



Na jeziorze tłoczno. W porcie jacht przy jachcie.


Aby przepłynąć z jednego jeziora na drugie, trzeba przedostać się przez Kanał Łuczański. Tu czeka turystów  i żeglarzy nie mała atrakcja - most obrotowy. Na poniższych zdjęciach widać, jak zmienia swoje położenie, aby umożliwić przepływ oczekującym statkom i żaglówkom.



Aby w Giżycku miło spędzić czas, nie koniecznie trzeba  żeglować. W porcie też czekają atrakcje i miejsca, gdzie warto się zatrzymać na dłużej. Chociażby na śniadanie zjedzone w stylizowanej tawernie.





Miło też posiedzieć na brzegu i popodziwiać widoki.




***

Nie byłabym sobą, gdybym podczas tej letniej wyprawy nie odszukała inspiracji dla siebie. W giżyckim porcie natknęłam się na lodziarnie, która zorganizowała ogródek z modnymi w tym roku motywami urban jungle. 




 Czytaliście mój post o plecaku w flamingi?
Tu

  Plecak-worek w flamingi.

o nim pisałam.

Ci, którzy już mnie dobrze znają - wiedzą, że lubię takie rozwiązania. Lubię dawać starym rzeczom nowe zastosowanie. Przed urlopem przemalowałam kilka skrzynek z odzysku na biało. Jedną wykorzystałam   do przechowania w samochodzie plażowych akcesoriów. Nad jeziorem natomiast  posłużyła nam jako stolik.


Ciekawa jestem, kto z Was spędził urlop na Mazurach.
 Gdzie byliście? 
Które miejsca polecacie? 

 

poniedziałek, 4 września 2017

Plecak-worek w flamingi.



Dziś rozpoczęcie roku szkolnego. Dzieci przyniosły już plany lekcji. Plecaki na jutro  czekają  spakowane. ... i nawet się cieszą, że szkoła się zaczyna. Ja - matka 3 uczniów - mam obawy przed tym rokiem szkolnym... i przed nowym, jakie czeka moich synów po zmianie reformy. Starszy należy do ostatniego rocznika, który kończy gimnazjum. Młodszy został w podstawówce jeszcze na dwa lata. Dziś rozpoczyna naukę  w VII klasie. Aż boję się pomyśleć, co będzie za dwa lata, gdy obaj będą kończyć szkołę...
Mało tego... w tym roku moje pierworodne rozpoczyna naukę w liceum. Ale o córkę boję się najmniej. To mogą być dla niej najszczęśliwsze lata w życiu. W moim przypadku tak było. To w tym liceum poznałam ich ojca, a mojego męża. W tym tygodniu minie nam 20 rocznica ślubu...........

.............. ale nie o sobie dziś tak naprawdę chciałam napisać. Nawiązując do szkolnych plecaków, chcę pokazać worek, który uszyłam sobie na wakacje. Jakiś czas temu kupiłam materiał w modne tego lata flamingi. Długo zastanawiałam się, co z nim zrobić. Motyw na materiale jest duży. Nie chciałam go pociąć... i przyszedł mi do głowy pomysł, aby uszyć worek. 


Dodam jeszcze, że worek ma wszytą  podszewkę. 
Dzięki temu dobrze się układał, 
gdy zapakowałam do niego kilka wakacyjnych drobiazgów.



Sprawdził się w 100% podczas wakacyjnych wyjazdów.




Na Mazurach:


Nad morzem:






Na wycieczkach rowerowych:



Pozdrawiam tych, którzy mnie tu odwiedzają.
Tu też zostawiajcie komentarze -
(- nie tylko na fb).
Nawet jako osoba anonimowa ;-)

Powodzenia w nowym roku szkolnym.