sobota, 29 lipca 2017

Zamek w Ojcowie - warto zobaczyć w Ojcowskim Parku Narodowym.

  Pierwszym miejscem, które zwiedziłam w Ojcowskim Parku Narodowym był zamek w Ojcowie, a raczej jego ruiny. Jego powstanie związane jest  z działalnością króla Kazimierza Wielkiego. Przypuszcza się, że dokonał on gruntownej przebudowy istniejącego tu już wcześniej grodu, który pełnił funkcje obronne. Zamek zabezpieczał Kraków przed Luksemburczykami. Posiadał załogę złożoną ze stu ludzi, którą dowodził starosta. Król Kazimierz Wielki nazwał zamek Ociec u Skały, upamiętniając w ten sposób tułaczkę swego ojca, Władysława Łokietka. Legenda głosi, że tu ukrywał się Łokietek. Nazwa ta podawana jest przez kroniki w różnej formie (Oczecz, Ocziec, Oszyec). Do dziś przetrwała  jako Ojców.


 Z dawnej budowli zamkowej pozostały do dziś dnia tylko malownicze ruiny. Składają się na nie resztki murów obronnych i części mieszkalnych, wieża i brama wjazdowa. 

Z ruin zamku można obejrzeć ładną panoramę Doliny Prądnika.

Szczególną uwagę zwróciłam na rosnące tu rośliny: 



niedziela, 23 lipca 2017

Ojcowski Park Narodowy i Chochołowy Dwór.

Zastanawiacie się , gdzie wyjechać w to lato? A może by tak do Ojcowskiego Parku Narodowego. Jest  najmniejszy ze wszystkich parków narodowych  w Polsce. Kilka dni wystarczyło mi, aby w spokojnym tempie go zwiedzić. Jeśli zachwyca Was przyroda i skalne krajobrazy - to jest miejsce dla Was . 

Pierwszy projekt rezerwatu przyrody w tym miejscu powstał w 1924 roku z inicjatywy profesora Władysława Szafera - nota bene patrona gimnazjum w Płocku, do którego uczęszczają moje dzieci ;-) W Muzeum Ojcowskiego Parku Narodowego mieści się ekspozycja przyrodnicza jego imienia. 


Maczuga Herkulesa




Obecnie park obejmuje doliny dwu niewielkich rzek - Prądnika i Sąspówki - oraz przyległe fragmentu Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Ruiny zamku w Ojcowie, zamek na Pieskowej Skale, Maczuga Herkulesa, Kaplica na wodzie, czy Brama Krakowska to miejsca, które znałam tylko z książek i z telewizji. Dopiero w  trakcie licznych wędrówek udało mi się dotrzeć do kilku urokliwych miejsc, o których jeszcze napiszę.

***

Ponieważ ważnym elementem każdej podróży jest baza noclegowa, W Ojcowskim Parku Narodowym polecam "Chochołowy Dwór" w Jerzmanowicach (ok.15 km od Krakowa) - tam nocowaliśmy. Hotel, restauracja i kawiarnia  w jednym. Wszystko zrobione w góralskim stylu.







Taka typowa karczma. 



Nie byłabym sobą, gdybym nie uwieczniła na zdjęciach dekoracyjnych bibelotów - bardzo inspirujących. Zobaczcie:







Moją uwagę  przyciągnęły  parawany oddzielające stoliki. W drewnianej ramie obsadzone były  ręcznie dziergane makatki :

To po takich wyjazdach rodzą się w mojej głowie pomysły na rękodzieło, na nowe dekoracje ... 

---

Na zmęczonych turystów czekają
 nienagannie przygotowane pokoje...






 ... oraz cisza, świeże powietrze i bardzo "miękka woda " w kranach, 
-  to dobra, których w moim mieście nie ma.

wtorek, 18 lipca 2017

Spacer po Bolesławcu w poszukiwaniu ceramiki.


Wakacje to czas podróży małych i dużych.

 Idealnie jest, gdy możemy wyjechać z rodzina gdzieś dalej, zmienić klimat, podziwiać krajobrazy... Ale, ale    te krótkie , weekendowe wyjazdy są też potrzebne. Nawet 3-4 dni wystarczą, aby oderwać się od codzienności i odpocząć.  

Tak było już w to lato. W ciągu kilku dni zwiedziliśmy wiele miejsc na Dolnym Śląsku, które od dawna chcieliśmy poznać. Dziś  zdjęcia i moja refleksja na temat Bolesławca. 


Będąc w Bolesławcu warto zwiedzić średniowieczny rynek i pospacerować przyległymi do niego uliczkami. Za tą żółtą kamieniczką widoczną na zdjęciu mieściła się kiedyś łaźnia miejska. Teraz są tam termy i basen. Miejsce idealne, by skryć się przed upałem.
 

Od wschodu rynek zamyka kościół NMP i św. Michała.
Tu wart wejść i zobaczyć ołtarz główny.
Z tego miejsca jest najlepszy widok na rynek.


***
To co  przyciągnęło mnie tak na prawdę  do Bolesławca, to kultowa po dziś dzień ceramika. Poszukiwania rozpoczęłam na Starym Rynku i okazało się, że nie ma w tym miejscu żadnego sklepu.


Dopiero będąc na bolesławieckich termach dowiedziałam się 
od miejscowych kuracjuszy , 
gdzie iść, aby  sklep z ceramiką znaleźć. 

No i znalazłam... i tu dostałam zawrotu głowy. Tyle tego było ... Różne wzory i różne kolory. Obeszłam sklep ze trzy razy - tak trudno było wyjść ;-)  


Ekspozycje na stołach:






Ekspozycja na regałach:


Oczywiście wspólną cechą łączącą różne serie 
ceramiki bolesławieckiej jest kolor granatowy.



Oczywiście dla siebie też coś wybrałam, 
ale o tym w kolejnych postach...


***

Blog   to dla mnie pewnego rodzaju archiwum. Miejsce, gdzie segreguję moje wspomnienia, przemyślenia i przechowuję mnóstwo zdjęć moich prac. Dla Was natomiast może byś źródłem inspiracji - także tych podróżniczych. Mam nadzieję, że tak jest, bo przygotuję w to lato  jeszcze kilka podobnych postów. Pokażę miejsca, które z jakiegoś powodu mnie zachwyciły lub te, które warto moim zdaniem zwiedzić z rodziną.


środa, 12 lipca 2017

Lawendowo - tak pachnie sen.


Bodźcem do napisania tego post jest preparat, który ostatnio pojawił się w aptekach. Nazwy nie będę podawała, bo nie o reklamę tu chodzi. Chodzi mi głównie o jego zastosowanie... o pomysł, na który ja wpadłam kilka lat temu.


Pojawił się  spray stworzony na bazie naturalnych składników: oleju lawendowego i rumiankowego. Jego odprężający aromat  ułatwia  zasypianie i pomaga przespać całą noc. Takie właściwości lawendy znane są mi od lat. Dlatego już kolejny sezon przygotowuję się do szycia aniołków, które w swoich sukienkach mają ukryte suszone kwiaty lawendy. 



Wielu  znajomym polecałam, aby wieszali moje anioły w miejscu, gdzie najczęściej siadają w domu, gdzie się relaksują , gdzie śpią...


Producent preparatu, o którym wspomniałam , poleca spryskać chusteczkę i położyć ją w sypialni. Ja natomiast mam taki pomysł, aby olejki eteryczne nakropić na wszelkiego rodzaju  zawieszki z materiału , jakie mamy w domu i efekt będzie ten sam. Może nawet lepszy, bo porozkładane po domu chusteczki nie są efektowną dekoracją - prawda?

 ***

Ostatnio szyłam ozdobne anioły, które - myślę - świetnie się sprawdzą w roli aromatycznych zawieszek. W sezonie przeziębień można nanieść kilka kropel olejku sosnowego , eukaliptusowego lub tymiankowego i inhalacja gotowa.

Jeśli szukacie pomysłu, jak  jeszcze zastosować lawendę , które teraz tak pięknie kwitnie.  - zapraszam do lektury mojego bloga


Polecam szczególnie ten post:




sobota, 1 lipca 2017

Proste ciasto z owocami

Latem jemy dużo owoców. Najczęściej są to owoce świeże, nieprzetworzone. Czasami utarte z cukrem, innym razem jako dodatek do deserów. Pijemy przeróżne kompoty: truskawkowe, porzeczkowe, wiśniowe i mieszane.


Latem - częściej niż o innej porze roku - piekę ciasta dla mojej rodziny.  Muszę przyznać, że są to głównie ciasta z dodatkiem sezonowych owoców.  Moich owoców - zebranych na działce, niepryskanych.


Dziś chcę się z Wami podzielić sprawdzonym przepisem na ciasto, które nie dość, że zawsze mi się udaje, to jeszcze jest proste w wykonaniu. 


Potrzebne składniki:

1 i pół szklanki mąki
1 szklanka cukru
4 jajka 
pół kostki margaryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
świeże owoce

Przygotowanie ciasta zaczynamy od roztopienia w rondelku i ostudzenia margaryny. Jajka ucieram z cukrem na puszystą masę. Dodaję do masy mąkę wymieszana z proszkiem do pieczenia i dalej ucieram. 
Następnie wlewam margarynę i mieszam delikatnie mikserem do połączenia składników. Ciasto przekładam do formy wysmarowanej masłem i posypanej tartą bułką. Piekę  45-60 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C


Jedyna wada tego ciasta to - to  -że za szybko znika ze stołu ;-)