niedziela, 23 lipca 2017

Ojcowski Park Narodowy i Chochołowy Dwór.

Zastanawiacie się , gdzie wyjechać w to lato? A może by tak do Ojcowskiego Parku Narodowego. Jest  najmniejszy ze wszystkich parków narodowych  w Polsce. Kilka dni wystarczyło mi, aby w spokojnym tempie go zwiedzić. Jeśli zachwyca Was przyroda i skalne krajobrazy - to jest miejsce dla Was . 

Pierwszy projekt rezerwatu przyrody w tym miejscu powstał w 1924 roku z inicjatywy profesora Władysława Szafera - nota bene patrona gimnazjum w Płocku, do którego uczęszczają moje dzieci ;-) W Muzeum Ojcowskiego Parku Narodowego mieści się ekspozycja przyrodnicza jego imienia. 


Maczuga Herkulesa




Obecnie park obejmuje doliny dwu niewielkich rzek - Prądnika i Sąspówki - oraz przyległe fragmentu Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Ruiny zamku w Ojcowie, zamek na Pieskowej Skale, Maczuga Herkulesa, Kaplica na wodzie, czy Brama Krakowska to miejsca, które znałam tylko z książek i z telewizji. Dopiero w  trakcie licznych wędrówek udało mi się dotrzeć do kilku urokliwych miejsc, o których jeszcze napiszę.

***

Ponieważ ważnym elementem każdej podróży jest baza noclegowa, W Ojcowskim Parku Narodowym polecam "Chochołowy Dwór" w Jerzmanowicach (ok.15 km od Krakowa) - tam nocowaliśmy. Hotel, restauracja i kawiarnia  w jednym. Wszystko zrobione w góralskim stylu.







Taka typowa karczma. 



Nie byłabym sobą, gdybym nie uwieczniła na zdjęciach dekoracyjnych bibelotów - bardzo inspirujących. Zobaczcie:







Moją uwagę  przyciągnęły  parawany oddzielające stoliki. W drewnianej ramie obsadzone były  ręcznie dziergane makatki :

To po takich wyjazdach rodzą się w mojej głowie pomysły na rękodzieło, na nowe dekoracje ... 

---

Na zmęczonych turystów czekają
 nienagannie przygotowane pokoje...






 ... oraz cisza, świeże powietrze i bardzo "miękka woda " w kranach, 
-  to dobra, których w moim mieście nie ma.

wtorek, 18 lipca 2017

Spacer po Bolesławcu w poszukiwaniu ceramiki.


Wakacje to czas podróży małych i dużych.

 Idealnie jest, gdy możemy wyjechać z rodzina gdzieś dalej, zmienić klimat, podziwiać krajobrazy... Ale, ale    te krótkie , weekendowe wyjazdy są też potrzebne. Nawet 3-4 dni wystarczą, aby oderwać się od codzienności i odpocząć.  

Tak było już w to lato. W ciągu kilku dni zwiedziliśmy wiele miejsc na Dolnym Śląsku, które od dawna chcieliśmy poznać. Dziś  zdjęcia i moja refleksja na temat Bolesławca. 


Będąc w Bolesławcu warto zwiedzić średniowieczny rynek i pospacerować przyległymi do niego uliczkami. Za tą żółtą kamieniczką widoczną na zdjęciu mieściła się kiedyś łaźnia miejska. Teraz są tam termy i basen. Miejsce idealne, by skryć się przed upałem.
 

Od wschodu rynek zamyka kościół NMP i św. Michała.
Tu wart wejść i zobaczyć ołtarz główny.
Z tego miejsca jest najlepszy widok na rynek.


***
To co  przyciągnęło mnie tak na prawdę  do Bolesławca, to kultowa po dziś dzień ceramika. Poszukiwania rozpoczęłam na Starym Rynku i okazało się, że nie ma w tym miejscu żadnego sklepu.


Dopiero będąc na bolesławieckich termach dowiedziałam się 
od miejscowych kuracjuszy , 
gdzie iść, aby  sklep z ceramiką znaleźć. 

No i znalazłam... i tu dostałam zawrotu głowy. Tyle tego było ... Różne wzory i różne kolory. Obeszłam sklep ze trzy razy - tak trudno było wyjść ;-)  


Ekspozycje na stołach:






Ekspozycja na regałach:


Oczywiście wspólną cechą łączącą różne serie 
ceramiki bolesławieckiej jest kolor granatowy.



Oczywiście dla siebie też coś wybrałam, 
ale o tym w kolejnych postach...


***

Blog   to dla mnie pewnego rodzaju archiwum. Miejsce, gdzie segreguję moje wspomnienia, przemyślenia i przechowuję mnóstwo zdjęć moich prac. Dla Was natomiast może byś źródłem inspiracji - także tych podróżniczych. Mam nadzieję, że tak jest, bo przygotuję w to lato  jeszcze kilka podobnych postów. Pokażę miejsca, które z jakiegoś powodu mnie zachwyciły lub te, które warto moim zdaniem zwiedzić z rodziną.


środa, 12 lipca 2017

Lawendowo - tak pachnie sen.


Bodźcem do napisania tego post jest preparat, który ostatnio pojawił się w aptekach. Nazwy nie będę podawała, bo nie o reklamę tu chodzi. Chodzi mi głównie o jego zastosowanie... o pomysł, na który ja wpadłam kilka lat temu.


Pojawił się  spray stworzony na bazie naturalnych składników: oleju lawendowego i rumiankowego. Jego odprężający aromat  ułatwia  zasypianie i pomaga przespać całą noc. Takie właściwości lawendy znane są mi od lat. Dlatego już kolejny sezon przygotowuję się do szycia aniołków, które w swoich sukienkach mają ukryte suszone kwiaty lawendy. 



Wielu  znajomym polecałam, aby wieszali moje anioły w miejscu, gdzie najczęściej siadają w domu, gdzie się relaksują , gdzie śpią...


Producent preparatu, o którym wspomniałam , poleca spryskać chusteczkę i położyć ją w sypialni. Ja natomiast mam taki pomysł, aby olejki eteryczne nakropić na wszelkiego rodzaju  zawieszki z materiału , jakie mamy w domu i efekt będzie ten sam. Może nawet lepszy, bo porozkładane po domu chusteczki nie są efektowną dekoracją - prawda?

 ***

Ostatnio szyłam ozdobne anioły, które - myślę - świetnie się sprawdzą w roli aromatycznych zawieszek. W sezonie przeziębień można nanieść kilka kropel olejku sosnowego , eukaliptusowego lub tymiankowego i inhalacja gotowa.

Jeśli szukacie pomysłu, jak  jeszcze zastosować lawendę , które teraz tak pięknie kwitnie.  - zapraszam do lektury mojego bloga


Polecam szczególnie ten post:




sobota, 1 lipca 2017

Proste ciasto z owocami

Latem jemy dużo owoców. Najczęściej są to owoce świeże, nieprzetworzone. Czasami utarte z cukrem, innym razem jako dodatek do deserów. Pijemy przeróżne kompoty: truskawkowe, porzeczkowe, wiśniowe i mieszane.


Latem - częściej niż o innej porze roku - piekę ciasta dla mojej rodziny.  Muszę przyznać, że są to głównie ciasta z dodatkiem sezonowych owoców.  Moich owoców - zebranych na działce, niepryskanych.


Dziś chcę się z Wami podzielić sprawdzonym przepisem na ciasto, które nie dość, że zawsze mi się udaje, to jeszcze jest proste w wykonaniu. 


Potrzebne składniki:

1 i pół szklanki mąki
1 szklanka cukru
4 jajka 
pół kostki margaryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
świeże owoce

Przygotowanie ciasta zaczynamy od roztopienia w rondelku i ostudzenia margaryny. Jajka ucieram z cukrem na puszystą masę. Dodaję do masy mąkę wymieszana z proszkiem do pieczenia i dalej ucieram. 
Następnie wlewam margarynę i mieszam delikatnie mikserem do połączenia składników. Ciasto przekładam do formy wysmarowanej masłem i posypanej tartą bułką. Piekę  45-60 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C


Jedyna wada tego ciasta to - to  -że za szybko znika ze stołu ;-)