sobota, 21 stycznia 2017

Koniec stycznia , a mnie nie ma...

Zbliża się koniec stycznia, a mnie na blogu nie ma ... 

Tym  z Was, którzy do mnie zaglądacie i czekacie na nowe posty, winna jestem  usprawiedliwienie. W tym roku powiększyła nam się rodzina, a co za tym stoi - przybyło obowiązków ;-)  Tak to już jest, gdy w domu pojawia się małe dziecko... Nawet , jeśli jest to psie dziecko . 

Ponieważ (z założenia) rok 2017 ma być rokiem spełnionych marzeń, właśnie spełniło się marzenie mojego starszego syna . Od trzech tygodni mieszka z nami Jack - 3-miesięczny doberman. 


I jak to z dzieckiem bywa - zdążył wywrócić życie rodziny do góry nogami. Przytulaśny jest niesamowicie, żeby tylko tyle nie sikał...


***
Jeśli chodzi o mnie. 
Mam nadzieję, że na wiosnę ja też spełnię moje marzenie ... Trzymajcie kciuki !!!  

A na dowód tego, że nie tylko zajmuję się psem, mam dziś do pokazania wianek z włóczki. Zrobiony z myślą o naszych babciach.



Razem z wiankiem przesyłam Babciom najlepsze życzenia :
duuuużo zdrowia i spełnienia marzeń! 

2 komentarze:

  1. Śliczny psiak, jak rozumiem przyjechał z zagranicy :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z Czech. To pies międzynarodowy. Matka Czeszka, ojciec Rumun.

      Usuń