sobota, 20 czerwca 2015

MAŁACHOWIANKA NIE ZGINIE !!!

Dziś naszła mnie refleksja na temat mojego liceum.


malachowianka plock (11).jpg

Właśnie zakończył sie  kolejny Zjazd Małachowiaków połączony z  obchodami  835 rocznicy istnienia szkoły. Tak, tak - szkołę założono w  1180 roku i jest najstarszum nieprzerwanie działającym liceum w Polsce. A ja ---- od 20 lat jestem jej absolwentką . I jestem z tego dumna :-))

malachowianka plock (13).jpg

Oprócz mnie :-)) liceum ogólnokształcące im. Stanisława Małachowskiego ukończyło wiele osobistości, które "zagruntowane" wiedzą z Małachowianki, przysłużyło się narodowi polskiemu. Absolwentem był między innymi pierwszy premier III RP  - Tadeusz Mazowiecki, prezydent II Rzeczypospolitej - Ignacy Mościcki i Hieronim Napoleon Bońkowski - późniejszy nauczyciel dzieci Adama Mickiewicza oraz Honorat Koźmiński - ogłoszony przez papieża Jana Pawła II błogosławionym. Jeśli mi nie wierzycie, zapraszam do nieodpłatnego zwiedzenia muzeum szkoły, które mieści się w podziemiach. Tam są dowody.

Małachowianka nie zginie. Dostała 25 mln zł


malachowianka plock (6).jpg

W starym skrzydle zachowała się wieża gotycka z XIII wieku,
w której obecnie znajduje się obserwatorium astronomiczne.

malachowianka plock (5).jpg

Ostatnio w szkole miał miejsce remont. Polegał on m.in. na pracach konserwatorskich auli, która po II wojnie światowej pełniła funkcję szkolnej auli. Przed laty była tu świątynia pod wezwaniem Michała Archanioła. Dzięki przytomności umysłu ( i zapewne - silnej wierze)  - zachowały się malowidła na ścianach.  Zlecono  w czasach komuny  - w latach s siedemdziesiątych - pokryć freski tynkiem.  Okazało się, że ktoś kazał przygotować siatkę i taką słabą zaprawę, która przy tym remoncie odchodziła całymi płatami i nie zniszczyła tego, co kryło się pod nią. Wiem to od szefowej grupy konserwatorów, która zajmowała się renowacją i przychodziła do mnie (do apteki) po rękawiczki, watę i inne materiały.


Zobaczcie jak to teraz wygląda.
 Chociaż zdjęcia pochodzą z mojej komórki, widać ogólny zarys.





Na scenie auli współczesna młodzież Małachowianki przygotowała dla absolwentów program rozrywkowy.
Wystawili m.in. "Dziady" Adama Mickiewicza.

 Mają dzieciaki talent.

Czuć było u nich tą samą moc, którą my mieliśmy przed laty :-)) 

Dziś już wiem :

MAŁACHOWIANKA NIE ZGINIE !
Czekają kolejne roczniki, by przekroczyć progi tej szkoły.
 
 ***

Musicie jeszcze wiedzieć, że Małachowianka ma swoje duchy.
O ich istnieniu opowiadają woźne i stróże szkoły,
którzy wieczorami i w nocy pilnują szkoły.
(Czytałam kiedyś o tym w internecie)
Można było usłyszeć w nocy kroki na drewnianych krętych schodach
w starym skrzydle szkoły.
Teraz będzie to trudne, bo schody pokryto płytkami.
Szkoda.

Na innych schodach w tej to właśnie szkole zaczęło się coś bardzo ważnego w moim życiu.


Było to ponad 20 lat temu i trwa do dziś.
Z tymi duchami to może być prawda.
W trakcie remontu archeolodzy wykopali wokół najstarszej części szkoły
dobrze zachowane szczątki ludzkie. 
Mogą pochodzić  prawdopodobnie sprzed 700 lat.
Odkrycie to przedłużyło remont,
ponieważ materiały starannie zbierano i oddano do dalszej analizy.
Potrzeba było na to trochę nieplanowanego czasu.

***

Pozdrawiam Was Kochani Małachowiacy!!!

Zostawcie w komentarzu ślad swojego istnienia na moim blogu.


wtorek, 16 czerwca 2015

Spotkanie na działce ROD

Ponad miesiąc temu zdecydowałyśmy, że w czerwcu spotykamy się na mojej działce w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym. Właśnie mija rok, jak z moimi koleżankami ze szkoły florystycznej i Panią Profesor celebrujemy nasze twórcze spotkania. Stało się  już tradycją, że średnio raz w miesiącu spotykamy się u jednej z naszej szóstki.

Tym razem był grill i  biesiada pod starą czereśnią.



Towarzyszyły nam szpaki, które też miały tego dnia niezłą imprezę :-))
Trudno - specjalnie z nimi nie walczę.
Czereśni starcza dla mnie i dla nich.

***

Trzeba przyznać, że pogoda nam dopisała. Weekend zaczął się upalnie.
 Pogoda była idealna na plenerowe biesiadowanie.
Dopiero wieczorem zaczęło padać i musiałyśmy skryć się pod dachem.




Ten deszcz był mi jednak tego dnia bardzo potrzebny.
Dostałam od dziewczyn - na imieniny :-))  -wielką skrzynie sadzonek;
hortensje, hosty...
gdy ziemia dobrze nasiąkła,  wzięłyśmy się za sadzenie. 

***

Ci, którzy czytają mojego  bloga dokładnie i od dawna, wiedzą,
że   naszym spotkaniom towarzyszą prace twórcze, często artystyczne ;-))
Tym razem uczyłyśmy się robić taki oto lampiony


ze sznurka jutowego i słoików

Żeby przygotować taki lampion, potrzebnych jest 8 kawałków sznurka
o długości około 75 centymetrów.
Sznuki łączymy wiążąc supeł.
Następnie bierzemy do ręki po dwa sznurki i wiążemy supełki.
Wyjdzie ich 4 sztuki.
Następnie łączymy sąsiednie sznurki i znów robimy 4 supełki.
Czynność tą powtarzamy na całej wysokości słoika.

I jak ? Proste?

Stwierdziłyśmy, że takie lampiony są idealne do powieszenia w altance,
na drzewie, na balkonie...
Są idealne na letnie wieczory...




Udanego tygodnia - kochani.

Wiecie, że - praktycznie-
w najbliższy weekend zaczyna się LATO ?

wtorek, 2 czerwca 2015

Po Jarmarku Tumskim...

Po VII Jarmarku Tumskim pozostało już tylko wspomienie i kilka zdjęć w aparacie. Pogoda w weekend dopisała i tym samym dopisali ludzie. Można było zwiedzić stoiska kolekcjonerów, rękodzielników i producentów regionanalnego jedzenia. Szkoda tylko, że trzeba takiej okazji jak jarmark, by ludzie w moim mieście przyszli na spacer na Stare Miasto. W tygodniu  jest tu pusto, tylko banki i lokale do wynajęcia... Szkoda, że miasto nic z tym nie robi. Lepiej inwestować w galerie na peryferiach, niż zadbać o zabytki ... szkoda słów... To temat na oddzielny post.

Dziś mam dla Was nasze stoisko z rękodziełem.




 Największą część zajęły dekoracyjne przedmioty ozdobione technika decoupag








Dodatki do domu przygotowałyśmy w różnych stylach, dlatego dużo osób się u nas zatrzymywało
 i każdy mógł znaleźć coś dla siebie.








Moje szycie:








I trochę biżuterii.
 Robimy ją różnymi technikami.
Ja ostatnio zaczęłam przygodę z sutaszem. 
Wciąga - nawet  bardzo, ale jest bardzo pracochłonna.



***
 
W niedziele - ostatniego dnia jarmarku - niesamowite spotkanie.
Wśród wystawców znalazłam stoisko Agnieszki.
Jej bloga kaprysneinspiracje.blogspot.com czytam od kilku lat.
Spotkałyśmy się w realu :-)))))

Aga jest miłośniczka staroci i antyków.
A meble przez nią odnowione są tak charakterystyczne, 
że ja rozpoznaję je od razu.


Pozdrawiam Agnieszka.

A wam Kochani życzę udanego weekendu. 
Zaczynamy już jutro po południu ;-))