piątek, 6 listopada 2015

Lawendowe zawieszki i mój sposób na jesienną chandrę.


Nie spodziewałam się, że mój ostatni post tak was zaniepokoi. Bardzo dziękuję za e-maile i telefony - dziękuję dziewczyny :- )  Generalnie jest ok. To ta aura za oknem i 1 listopada wprowadza mnie w taki stan. Wiem, że nie jestem sama. Większość ludzi o tej porze roku przechodzi ciężki okres. W aptece  zwiększyła się  ostatnio sprzedaż  preparatów z dziurawcem i tabletek na poprawę nastroju . Są też tacy, którzy brak słońca zastępują witaminą D3 w tabletkach. Podobno działa!!! 

Ja mam pomysł, jak ominąć listopad dużym krokiem. Zaczęłam już przygotowywać ozdoby bożonarodzeniowe . W blogowym świecie też już zapachniało świętami. Podziwiam Wasze prace, inspiruję się nimi i realizuję swoje pomysły. Zanim jednak pokarzę, to nad czym teraz pracuję, chciałabym pokazać mój sposób na wykorzystanie suszonej lawendy.




Muszę przyznać, że w tym roku moja lawenda na działce pięknie rozkwitła. To zapewne zasługa słonecznego i suchego lata. Pomyślałam sobie, że tym razem nie będę jej przechowywać w bawełnianych woreczkach. 


Woreczki z lawendą zamieniłam na wypchane lawendą spódnice i tak to powstała seria lawendowych panienek. Nie chowam ich do szafy. Traktuję jako ozdobę , a uwalniający się zapach lawendy działa relaksująco. Taka panienka zawieszona w pobliżu łóżka wpływa kojąco na sen.
 

Mam zamówienie na kolejne. 

Niestety mój zapas lawendy już się skończył. Dobrze, że mam wokół siebie ogrodniczki, które wspomogły mnie swoimi zbiorami. Ida, Bogusia - DZIĘKUJĘ !  Po tym projekcie wiem jedno - na wiosnę muszę dosadzić na działce kolejne krzaczki lawendy.

***

Chciałabym wystawić je na Świątecznym Kiermaszu, który organizuje miesięcznik Moje Mieszkanie już 22 listopada w Pałacu Prymasowskim w Warszawie. Podobno  moje lawendowe zawieszki są ciekawym dodatkiem do prezentu - tak słyszałam ;-))  Zatem zapraszam  Was na Kiermasz. Szykuję na ten dzień serię ciekawych ozdób choinkowych i nie tylko.

Pozdrawiam.

6 komentarzy:

  1. Jolu te panienki sa urocze, zycze powodzenia na kiermaszu...no ja mam z 500 km to chyba nie będę ale Ty napewno zrelacjonujesz, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie relacja - obiecuję. Ja mam 120 km do Warszawy. więc trochę mi łatwiej ...

      Usuń
  2. Jola, panienki są cudne :)) prawdę o nich usłyszałaś, najprawdziwszą :))) ale podobnie jak Beatka, czekam na Twoją relację z kiermaszu - dla mnie - za daleko.. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę jak było, A widziałaś moją relację z zeszłorocznego Kiermaszu "Mojego Mieszkania"? Ten kiermasz miał też charakter spotkania towarzyskiego. Była okazja poznać dziewczyny ze świata blogowego.

      Usuń
  3. Jolu, witamina D3 działa, ja przetestowałam na sobie :) Laleczki do szafy urocze i do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzisz - jesteś kolejną osobą, która pozytywnie wypowiada się na temat witaminy D3.
      Do zobaczenia w Warszawie.

      Usuń