wtorek, 28 czerwca 2016

Święto Jana i wianki.

Mamy lato. Zaczęły się upragnione wakacje. Ten wyczekiwany czas w roku poprzedza w naszym kraju Noc Świętojańska. O jej znaczeniu - szczególnie przed laty -  pisałam w poprzednim poście. Dziś chciałabym pokazać Wam ciekawe miejsce położone niedaleko mojego miasta, gdzie już po raz drugi odbyło się Święto Jana. 



Wieś - Wiączemin Polski- położona nad Wisłą  niedaleko Płocka, przechodzi obecnie małą rewolucję. Od ponad roku powstaje tam Skansen Osadnictwa Nadwiślańskiego. Historia tego miejsca sięga czasów, gdy w XVIII wieku dotarli tu olenderscy koloniści z dawnych Niderlandów. Wspólnie z osadnikami pochodzenia niemieckiego tworzyli wzdłuż Wisły wsie. Według szacunków, do końca XIX wieku wzdłuż Wisły powstało ponad tysiąc tego typu osad. Olendrzy zamieszkiwali te tereny do lat 50 poprzedniego wieku.






Murowany kościół ewangelicko-augsburski w Wiączeminie Polskim został wybudowany w 1935 roku na charakterystycznym dla zabudowy olenderskiej wzniesieniu. Dlaczego na wzniesieniu? Otóż miało ono chronić w razie powodzi.




W zeszłym roku zakończyła się renowacja tego kościoła. Było to pierwszy etap projektu Muzeum Mazowieckiego w Płocku, które to włąśnie tworzy tam skansen osadnictwa olenderskiego. Jak się okazuje, muzeum ma największą w kraju kolekcję pamiątek po Olendrach. Już niedługo będą tu przewiezione 2 wiekowe chaty, a w nich ekspozycja pamiątek.

Puki co - Muzeum Mazowieckie z nadejściem lata zorganizowało tu Święto Jana.  Były ludowe występy dzieci, plecenie wianków z żywych kwiatów oraz warsztaty regionalnego rękodzieła. W dobie czerwonych serduszek na Walentynki, które nie wszystkim Polakom przypadają do gustu, to święto - to dobry pomysł na powrócenie do tradycji. Ja popieram takie inicjatywy.

Relacje z tego wydarzenia możecie obejrzeć na youtube:



No właśnie... do tego stopnia popieram celebrowanie Nocy Świętojańskiej, puszczanie wianków na wodę i palenie ognisk, że sama wkręciłam się w "wiankowanie" na całego. Córka prosiła mnie, by zrobić jej wianek na głowę ze sztucznych kwiatków, bo podobno takie są modne tego lata. 




Po tym wianku były kolejne.Te już dla jej koleżanek z gimnazjum.





czwartek, 23 czerwca 2016

Najkrótsza noc w roku i ZIOŁA.

Za nami najkrótsza noc w roku. Literatura etnograficzna podaje, że noc świętojańska kończyła  długie wiosenne świętowanie i dawała początek nowemu, zwyczajnemu czasowi. Na wsi ludzie byli gotowi do podjęcia pracy w polu, ale wcześniej musieli ostatecznie wypędzić nieprzyjazne sobie istoty. Wierzono, że tej nocy następuje oczyszczenie wody, a zebrane wówczas zioła mają szczególną moc leczniczą i magiczną.

Ja część moich ogródkowych ziół już zebrałam i suszę.






Zioła uprawiane przez człowieka, jak i te rosnącymi dziko, w szczególny sposób łączyły się z wierzeniami i obrzędami świętojańskimi. Za niezwykle skuteczne zioła, które odstraszały czarownice, demony i wszelkie zło, powszechnie uważano łopian i bylicę.

Były one szczególnie przydatne podczas nocy świętojańskiej. Właśnie wtedy czarownice odbywały swoje sabaty i stawały się bardzo niebezpieczne. Dlatego już w wigilię św. Jana zawieszano te zioła na drzwiach domów. Dodawano również piołun, dziurawiec, miętę, czarny bez oraz biedrzeniec i wtykano je w strzechy, okna i płoty.



Zebrane wówczas liście łopianu miały zapobiegać bólowi głowy i sprzyjać jego leczeniu. Dlaczego? Być może pewnym tłumaczeniem jest wierzenie z okolic Radomia, że Matka Boska użyła łopianu i bylicy, "aby przyrosła ścięta głowa św. Jana".



Ciekawa jestem, czy interesują Was te wątki etnograficzne opisujące tradycje i zwyczaje polskie, które podaję w postach. Ja lubię taką tematykę. Chętnie słucham opowieści o  wierzeniach i bardzo lubię odwiedzać skanseny. Jakie jest Wasze zdanie? Piszcie w komentarzach.

Kilka dni temu spędziłam dzień w nowo powstającym  "Skansenie Osadnictwa Nadwiślańskiego" niedaleko Płocka . O tym urokliwym, osnutym historią miejscu napiszę w następnym poście.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Kompozycje kwiatowe na balu szóstoklasisty.

Witajcie Kochane,



Dziś się trochę pochwalę ;-)

W zeszłym tygodniu,  w szkole moich dzieci odbył się "bal szóstoklasisty". Rodzice z Trójek Klasowych bardzo się postarali, aby był to dzień wyjątkowy i dla uczniów i dla nauczycieli. Było smacznie i kolorowo. Moim zadaniem (po raz kolejny) było przygotowanie kompozycji kwiatowych. Ponieważ dla mnie to sama przyjemność i okazja do sprawdzenia się we florystyce - nie odmówiłam.

Przygotowałam dekoracje z tych kwiatów, które aktualnie kwitły na mojej działce. Okazało się, że nie miałam specjalnie w czym teraz wybierać. Załamałam się, gdy zobaczyłam, że większość teraz przekwita. Zebrałam, to co było ...



... i zaczęłam tworzyć. 
Na stół dla nauczycieli przygotowałam szarą skrzynkę, którą wypełniłam szklankami "nutelkami"  i przewiązałam wstążką:


Na stołach dla uczniów miały stać małe kompozycje w słoiczkach. 
Oplotłam je  naturalną rafią i dodałam kokardki - z tej samej wstążki, jakiej użyłam w dużej kompozycji.

Tak wyglądał efekt końcowy.


A tak wyglądały stoły:


Udało mi się dobrać kolorystycznie serwetki.

Impreza odbyła się w szkolnej stołówce, w której są seledynowe ściany i fioletowe rolety. 
Całe szczęście, bo o tej porze roku moje kwiaty na działce mają takie właśnie kolory. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego tygodnia -
- ostatniego w tym roku szkolnym.
Huuraaaaaa !!!!


środa, 15 czerwca 2016

Lampiony ze stokrotkami.


Szkolne życie moich dzieci nabrało ostatnio tępa. Ostatnie w tym roku  sprawdziany, prezentacje, dyktanda i inne zaliczenia dały się odczuć także mi. Z resztą - nie tylko mi - Myślę, że podobną sytuację mają w domach te mamy, których dzieci są w wieku szkolnym. Koniec roku szkolnego i wyniki na świadectwie są szczególnie ważne dla tych, którzy kończą szkołę i od września rozpoczynają kolejny etap edukacji. Tak jest u mojego starszego syna... Kończy podstawówkę i emocje są. A jutro - jutro bal szóstoklasisty , w którym mam swój mały udział - ale o tym w następnym poście. 

****

Dziś chciałabym podzielić się z Wami pomysłem na lampiony. Bardzo proste w wykonaniu, ale zarazem efektowne. Idealne do dekoracji stołów podczas czerwcowych spotkań z rodziną, czy przyjaciółmi. Wykorzystałam stokrotki, tak które pięknie kwitną  w trawie na działce, że szkoda mi było je ściąć kosiarką. 



Zebrałam ile mogłam i  tak pojawił się pomysł na lampiony:





Do przygotowania takich lampionów można  wykorzystać   kielichy. Najlepiej o różnym kształcie i wielkości. Do tego   świece pływaczki i drobne kwiatki. U mnie tym razem stokrotki, ale mogą być też rumianki, chabry i inne kwiaty zebrane na spacerze, czy w ogródku. 



Ciekawa jestem , czy pomysł się Wam spodobał....
... bo przede mną jutro kolejne zadanie florystyczne.