czwartek, 26 maja 2016

Majówka - skąd ten zwyczaj ?

Lubimy majówki - prawda? Lubimy... czekamy na nie i na maj z utęsknieniem. Ja tak mam i  wcale się  nie dziwię, jeśli ktoś myśli podobnie. Ciepłe piątkowe wieczory, czy  majowe soboty, to przecież idealny czas na spotkania towarzyskie. Po całotygodniowym pędzie - miło spotkać się z bliskimi, porozmawiać, pobiesiadować...



A wiecie skąd ten zwyczaj? To nie jest nowa moda, która nastała ostatnimi czasy, ... o której dużo się mówi - nawet w reklamach. Pierwsze majówki były odwzorowaniem wiejskiej zabawy zielonoświątkowej, która przypada właśnie w miesiącu maju. Pisałam o tym tu
http://zyjaczpasja.blogspot.com/2016/04/tatarak-od-dziecinstwa-kojarze-z.html 
Atmosfera tamtej imprezy przeniosła się w środowisko miejskie i pod nazwą "majówka" z przyjemnością została wprowadzona w życie. Już w poprzednim stuleciu polegała ona na całodniowych wypadach za miasto. Z koszami wypełnionymi smakołykami. Zarówno w Warszawie, jak i w Krakowie celem wyjazdów stały się tamtejsze Bielany.

O majówkach pisał  już w XIX wieku Oskar Kolberg - etnograf i folklorysta:

"W obszernym lesie Kraków rozgaszcza się: tysiące ludzi, mnóstwo koni, pojazdów, wozów, niezliczone huśtawki krzyżują się w powietrzu, piękne grona przy wspólnej zabawie, przyjazne kółka pod jednym drzewem i przy jednym koszu (...)".



Trwa kolejna majówka i kolejny długi weekend. Trzeba go dobrze zaplanować. 
Macie pomysły ?

poniedziałek, 23 maja 2016

"Kochaj" - prapremiera filmu. Molo w Płocku.

Widziałyście już  zwiastun filmu "Kochaj" - zwiastun opowieści o czterech dziewczynach z wielkiego miasta, które – każda na swój sposób – pragną być kochane.?   Jeśli nie, wejdzie koniecznie w ten link :



Ja na premierę tego filmu czekam już od września. Wtedy zupełnie przypadkowo byłam świadkiem nagrywania scen . Te, które oglądałam,  miały miejsce na dworcu. 

Kilka dni później widziałam przygotowania do scen, których akcja rozgrywała się  na molo. Tamtej nocy nakręcone było wesele jednej z bohaterek. Ciekawa jestem jak to wygląda w filmie... Główne wątki filmu “Kochaj!” to prawdziwa babska przyjaźń i poszukiwanie miłości. Tematyka baaaardzo romantyczna. W produkcji występują: Olga Bołądź, Roma Gąsiorowska, Aleksandra Popławska, Magdalena Lamparska i Małgorzata Kożuchowska
 https://scontent.cdninstagram.com/t51.2885-15/s640x640/sh0.08/e35/12976208_1047434625315116_1450807300_n.jpg?ig_cache_key=MTIzNjc0ODUzMzAyODU3ODE4Ng%3D%3D.2.l
 Musicie wiedzieć, że widoki z mola mamy przepiękne - szczególnie wieczorem.




 Bardzo romantyczne.


 I nie piszę tu o molo w Sopocie, ale o naszym małym molo w Płocku.


Opinie mieszkańców Płocka co do słuszności jego pobudowania są podzielone. Dużo osób uważa, że można było pieniądze przeznaczyć na inne inwestycje w mieście. Nie mniej - na molo mieści się klimatyczna kawiarnia, do której można wybrać się na randkę lub  spotkanie z przyjaciółmi. 

Z tego miejsca rozpościera się piękny widok na płockie Wzgórze Tumskie, które jakby nie było , jest chlubą naszego miasta  -  tak przynajmniej uważają turyści :-)

Latem można przyjść tu na zajęcia z jogi ;-)

****

Wracając do prapremiery filmu. W kinach będzie można obejrzeć "Kochaj" od 3 czerwca . Dziś natomiast odbyła się prapremiera w płockim kinie na Starym Mieście. Przed seansem miało miejsce spotkanie aktorów z fanami tego filmu.











 Mam nadzieje, że film się  spodoba i chętnie wybierzecie się do Płocka, aby odszukać te miejsca. 

- zapraszam.



piątek, 20 maja 2016

40-stka - jestem na szczycie mojej "góry życia".

Ta tytułowa metafora nasunęła mi się, gdy pomyślałam o moich urodzinach. 
Pisząc szczyt - mam na myśli 40 - ste urodziny. 
Tat, tak - to jutro jest ten dzień.

Moje dotychczasowe życie porównałabym do wdrapywania się na górę. Czasami zgodnie ze szlakiem, czasami nie ;-)  Szczególnie na początku mojej drogi i czytaj: w wieku dorastania. Chociaż... - nie, nie - nie mam sobie nic do zarzucenia. Tylko drobne grzeszki wieku dorastania ;-))  Z tym wchodzeniem pod górę - wiecie jak jest? Chodzicie po górach? Często towarzyszy ból i zmęczenie, raz jest mniej, raz bardziej stromo. Czasami trzeba zwolnić, a czasami przyspieszyć. Niektóre etapy drogi wymagają większej uwagi i pochłaniają więcej czasu. I tak jest też w życiu!!! 



Wiele udało mi się w życiu osiągnąć. Stawiałam przed sobą wiele celów. I wszystkie zrealizowałam!!!. 
Mam: 
1. szczęśliwą rodzinę, 
2.zdrowe i mądre dzieci, 
3.pracę, która daj satysfakcję  
4. pasje, które nadają smak życiu
5. marzenia, które się spełnią

I tylko teraz bym chciała, aby moja droga w dół też trwała 40 lat. By nie skończyła się za szybko, ... bym nie spadła głową w dół. Wiem, że schodząc ze szczytu też mija się po drodze piękne widoki. Też bywa pięknie... I mam nadzieje, że takie będzie moje życie - będzie piękne. Wszak "życie zaczyna się po 40- stce".    I jak to Marta mówi " teraz już nic nie muszę, teraz - mogę".

A co się tyczy marzeń - jurto jedno z moich marzeń zamierzam zrealizować. 
Myślałam, marzyłam o tym od dawna i iii - uda się. 
Co to będzie?
Napiszę  w jednym z najbliższych postów. 

****

  
W tym wyjątkowym dla mnie czasie chciałabym złożyć najlepsze życzenia tym z Was, którzy w tym roku zdobywacie szczyt swojej "góry życia". Mam tu na myśli Asię z  mylittlewhitehome.blogspot.com/ , która tak jak ja jest matką trójki dzieci i realizuje swoją wielką pasję, Asię z  greencanoe.pl/- dziewczynę z mojego miasta - która mimo tego że, wie jak ciężkie może być wejście na górę - zaraża ludzi dobrą energią i uczy cieszyć się najmniejszych szczegółów życia, we wszystkim potrafi znaleźć piękno. Pozdrawiam Bogusię, która mnie czyta i wspiera. Monikę , na którą od dzieciństwa mogę liczyć i choć ostatnio czasu brakuje na pielęgnowanie tej wyjątkowej przyjaźni - nic się nie zmienia - to prawdziwa przyjaźń, której każdemu życzę. Wszystkiego najlepszego życzę moim anonimowym 40 - letnim "podczytywaczom". 

Zostawiajcie czasami anonimowy komentarz -  będę wtedy wiedziała, że tu jesteście.

Bo musicie wiedzieć, że 1976 -ty  to dobry rocznik. A ludzie w nim urodzeni są wyjątkowi!!!
Góry można z nimi przenosić.


wtorek, 17 maja 2016

Wianek "przeciwalergiczny".



Było już Trzech Ogrodników, minęła  Zimna Zośka - powinno być ciepło, a jest nadal zimno. Kiedy w końcu wróci ta słoneczna i piękna wiosna? Nie wiem jak Wy, ale ja już takiej pogody mam dosyć...  Miałam tyle działkowych planów na ten tydzień, tyle mam do zrobienia i wszystko musi poczekać. Tylko trawa nie chce czekać i "rośnie jak drożdżach". No, może jak po deszczu, bo ciągle pada i pada - a ja za nic nie mogę się zabrać. Z drugiej strony majowy deszcz ma też dobre strony : podlewa warzywa, które ładnie już wykiełkowały.

****

Jeszcze nie tak dawno kwitły drzewka owocowe. Często bywam wtedy na działce, by się nacieszyć drzewami obsypanymi kwiatami. Dla mnie to sama przyjemność posiedzieć pod kwitnącą jabłonią lub wybrać się na spacer wiejską drogą. Wiem jednak, że coraz więcej osób nie może cieszyć się z uroków wiosny. Właśnie o tej porze roku dopada ludzi alergia na pyłki.  Dużą zmorą są między innymi kwitnące brzozy. Nota bene - tak piękne w tej postaci:



Alergicy nie są w stanie ograniczyć kontaktów z tym alergenem.
 Brzózkami obsadzone są nie tylko gospodarstwa na wsiach, ale także skwery i parki w miastach. 
Nie da się ich uniknąć...

****

Te kwitnące jabłonie i brzozy zainspirowały mnie w tym roku do zrobienia wiosennego wianka. Miałam pomysł, aby  w maju  dekoracja aptecznej witryny nawiązywała do problemu alergii. I tak trochę przekornie połączyłam gałązki brzozy z opakowaniem leku przeciwalergicznego. Przy wyborze pudełka kierowałam się tylko i wyłącznie motywem kwiatu, który jest na nim widoczny.   - To nie jest post sponsorowany!!! 



 Znalazłam wśród moich florystycznych skarbów sztuczne kwiaty jabłoni i dodałam gałązki brzozy...


Te sztuczne wydały mi się dość  podobne do tych żywych na drzewie i do tego z pudełeczka po leku:
 


 Wszystko przymocowałam klejem na gorąco do słomianego podkładu, który  owinęłam białą włóczką.
Chciałam, aby ten biały wianek   kojarzył się z drzewami owocowymi bielonymi na wiosnę.


I jak? - podoba się Wam?

niedziela, 8 maja 2016

Balkon, BRATKI i Pałac Zamoyskich w Kozłówce.




Pogoda w ostatnich dniach jest tak piękna, tak wiosenna, że w końcu zdecydowałam się wystawić kwiaty na balkon.  Mam nadzieje, że nie będzie zimnych nocy i nic im nie zaszkodzi. W tym sezonie, tak jak i w poprzednich pozostałam wierna pelargoniom. Różowym i łososiowym Większość z nich przechowałam przez zimę w chłodnym miejscu. W lutym postawiłam na nasłonecznionym parapecie, a teraz cieszę się bardzo, bo już kwitną i ozdabiają balkon. Wczoraj na ryneczku dokupiłam białe. Rzadko spotykane, pasujące do każdej aranżacji.



Udało mi się też kupić pnący bluszczyk kurdybanek. Nie wiem jeszcze jak go poprowadzić po balkonie. Rozpiąć po barierce, czy pozwolić mu się spuszczać w dół?


 Macie jakieś doświadczenie z jego uprawą?



I tak zupełnie wyjątkowo w tym roku , posadziłam na balkonie BRATKI. 


Zazwyczaj sadzę je wczesną wiosną na działce.
  Ale w tym roku jestem pod ich urokiem i chciałam je mieć bliżej domu.

  





Bodźcem do zakupu bratków były rabaty przed  Pałacem  Zamoyskich w Kozłówce, które nimi obsadzono.








Miałam ostatnio okazję podziwiać to miejsce. Cały kompleks pałacowo-parkowy wart jest zwiedzenia. Polecam Wam serdecznie . Szczególnie na majówkowy wypad. Wieś Kozłówka leży w północnej części województwa lubelskiego, 9 km na zachód od Lubartowa. Obecnie pałac jest siedzibą muzeum Zamoyskich.

 Teraz przepięknie kwitną bratki:

 Ale już niedługo będzie można podziwiać kwitnące róże o ogrodzie.

****

O  historii tego miejsca nie będę pisała. Możecie o niej poczytać między innymi tu :

Jedno jest pewne - nie była łaskawa. 
Jest tu wiele, wiele zniszczeń, które czekają na renowację.


Gdy przekroczyliśmy bramę tej posiadłości - przywitał nas paw - na drzewie:


A ta wiewiórka nas żegnała.

A w ogrodzie za pałacem można podziwiać pomniki przyrody.
Między innymi  wiekowy Wiąz Górski:


Ten na pewno  pamięta rodzinę Zamoyskich.

czwartek, 5 maja 2016

FIOŁKI i znaczenie imion.

Mam takie miejsce na działce, gdzie co roku kwitną fiołki. Żonkile i tulipany leniwie wyglądają  z ziemi. Na ich kwiaty  trzeba  poczekać . A fiołki już są !!!  Jedne z pierwszych wiosennych kwiatów. Choć takie małe i niepozorne, nie są mi obojętne. Dlaczego? Otóż - - - FIOŁEK jest symbolem mojego imienia.


 
O symbolice imion dużo informacji podaje internet. Między innymi tu http://www.ksiegaimion.com/ możecie o tym poczytać - Jeśli chodzi o moje imię, przyznaję , że jest w tym dużo prawdy. Ciekawa jestem, czy jesteście tego samego zdania?

Liczba imienia Jolanta to CZTERY. Czwórka jest liczbą ziemi, rolnictwa i roślin, a także tego, co trwałe. Oznacza więc wieczny proces rodzenia się, umierania i odradzania żyjących istot. Kto mnie zna choć trochę - pewnie to potwierdzi ;-)

 Ciekawa jest historia mojego imienia:

Iolanthe to po grecku "kwiat fiołka". Tak więc imię Jolanta znaczy to samo, co Wioletta (imię pochodzące z łaciny). Fiołek był od zamierzchłych czasów magicznym kwiatem, podobnie jak róża, lilia i konwalia. Kusił swoją wonią zakochanych, był symbolem wiosny...


 Fiołkami strojono posągi greckich bogiń. 



Ale ten skromny kwiatek z powodu swojej fioletowej barwy przypominał też o przemijaniu.
 Wprowadzał w misterium śmierci i odrodzenia. 
Kwiaty symbolicznie podlegają planecie Wenus, ale fiolet jest barwą Neptuna.

Ciekawi jesteście, jaka jest Jolanta?
Oto cała prawda o mnie:   
Jolanty, jak wszystkie numerologiczne czwórki, żyją blisko natury i spraw materialnych. Można powiedzieć: trzymają się ziemi. Lubią kwiaty i przyrodę, lubią, jak wokół nich jest kolorowo, świat jest bogaty, a życie obfituje we wrażenia. Cenią sobie dobrobyt, dobrze urządzony dom i obrazy na ścianach. Często interesują się sztuką lub mają talenty muzyczne. Nie są więc wcale, jakby to wynikało z właściwości liczby CZTERY, przyziemnymi materialistkami. Przeciwnie, mają wiele zrozumienia dla życia duchowego i duchowego rozwoju. Pociąga je wszystko, co romantyczne i mistyczne, bywają tajemnicze i potrafią wędrować po magicznym świecie swojej wyobraźni. Jako że kwiat fiołka jest od prawieków znakiem zakochanych, Jolanty są uczuciowe, ale też uwodzicielskie, a na mężczyzn rzucają iście magiczny urok.
            - Ciekawe...