wtorek, 23 grudnia 2014

Wieczór przed Wigilią


Ufff...  plan wykonany. 
To co zaplanowałam na dziś - zrobiłam.
W kuchni pachnie już świątecznie.
Mieszają się zapachy: kapusta, piernik, orzechowe ciasteczka, ryba po grecku...

Muzyka w tle...

... i stół nakryty świątecznie.







Od kilku dni mamy już choinkę.

W tym roku wyjątkową, 
bo w doniczce.
Wymarzyłam sobie jodłę, 
którą będę mogła posadzić po świętach na działce.
I mam :))))))))
Przy takiej pogodzie, jaka panuje tej zimy
taki manewr powinien się udać.





Dekoracji na niej tym razem niewiele,
 bo nie chcę jej obciążać bombkami.
 Tylko kilka ręcznie wykonanych ozdób :







 Niech się Wam spełnią
Bożonarodzeniowe życzenia,
te trudne
i łatwe do spełnienia.
Niech się spełnią
te duże i małe,
mówione głośno 
lub nie mówione wcale.



środa, 17 grudnia 2014

Makieta Wielkiej Brytani w jeden wieczór

Dokładnie jeden wieczór miał mój syn na przygotowanie makiety
Wielkiej Brytanii.
Pomysł był taki, aby umieścić na nie symbole kojarzące się z Anglią.
Próbowaliśmy znaleźć w hurtowniach i sklepach z zabawkami
piętrowy czerwony autobus lub czarną taksówkę - niestety - nie było szans.
Kupiliśmy za to angielskiego MINI CUPERA z  flagą ...


W ruch poszły moje serwetki i technika decoupage'u :
Tym sposobem powstał w tle Big Ben i most Tower Bridge.
Moje uzdolnione plastycznie dziecko dorobiło
strażnika królewskiego z plasteliny .




***

Tak nawiasem mówiąc: Andrzej wykazuje
niegasnące zainteresowanie pracami z plasteliny.
To już trwa jakieś 5 lat - albo dłużej....
W swoich małych dziełach dba o najmniejsze szczegóły,
takie ja na przykład źrenice oczu, guziki ...
Tak myślę, że muszę zadbać o jego talent.
Szkoda, że w moim mieście nikt nie prowadzi zajęć z lepienia np. w glinie...
Zawiozłabym go na jakieś warsztaty nawet do Warszawy.
Jeśli znacie taką pracownie,
gdzie Andrzej mógłby pokazać swoje prace -
- podajcie informacje w komentarzu.

***

Wracając do makiety...
Jeśli Anglia - to koniecznie angielskie ogrody i róże angielskie:



... i jeszcze herbata angielska... może być Lipton :)
- koniecznie w białej filiżance - też z plasteliny ;)


Całość uzupełniła czerwona budka telefoniczna,
którą tata wykończył w  ostatniej chwili,
gdy dzieci poszły już spać.

Makieta oceniona w szkole na 6.

Przepraszam za jakość zdjęć - nie oddają realnego obrazu.
Robiłam je wcześnie rano  przed wyjściem do szkoły,
 gdy panował jeszcze półmrok.


czwartek, 11 grudnia 2014

Świąteczna witryna

Grudzień upływa w atmosferze przygotowań do świąt.
W domu pojawiły się już pierwsze dekoracje.
Mamy już wianki i choinki z szyszek,  bombki ozdobiane techniką decoupage'u...
i całą masę różnych zawieszek na choinkę.
Dużym projektem, którym chciałam się w tym roku zająć 
jest witryna apteki, w której pracuję.
Motywacji dodały mi kobiety z Urzędu Miasta, 
które zaproponowały  udział w konkursie na najpiękniejszą witrynę świąteczną.
Wymarzyła mi sie taka śnieżna sceneria...
... imitacja śniegu i śnieżnych zasp... i koniecznie choinka - też biała.
I tu z pomacą przyszła Marta - zaprzyjaźniona florystka ;)
Podsunęła mi pomysł,
abym zrobiła choinkę na kiju z brzozowych gałązek,
a później je przypruszyła śniegiem.
Jestem bardzo zadowolona z efektu...
... szkoda, że zdjęcia tego nie oddają -
-  tak trudno teraz o dobre światło :(

Zaspy zrobione są z aptecznej gazy - szkoda, że tego nie widać...

Wystrój witryny ma nawiązywać do lokalu, do którego należy...
... i tu pojawil się kolejny pomysł:
 worek z prezentami - z apteki...


Pojawił się problem...

Wiecie jak trudno zdobyć taki jutowy worek?
Pamiętam, że przed laty moja babcia miła takie worki w gospodarstwie.
A dziś, kiedy w sklepach mamy "wszystko"-
nigdzie nie można kupić jutowego worka. :(
Nawet materiału jutowego nie mogłam znaleźć.

Z pomocą przyszła mi kolejna dobra dusza -
Dorotka (plastyczka) - ruszyła swój żelazny zapas
i dała mi (!) dokładnie taki kawałek,
jaki potrzebny był  na uszycie worka Świętego Mikołaja.

Wspomnę jeszcze o moich cudownych koleżankach,
które gotowe były pociąć swoje płócienne spódnice ...

KOCHAM WAS - DZIEWCZYNY :)

***

Witryny w aptece są trzy.
I tak chciałam je ubrać, aby stanowiły tematycznie jedną całość.




W lewym oknie...


... posadziłam w zaspie wróbelki:




I trzecie okno:

stara waga szalkowa - dziś już takich nie używamy w recepturze...- trochę szkoda...

I jak Wam się podoba ten pomysł na apteczną -  świąteczną witrynę?
 Ja cały czas jeszcze chodzę, przekładam, przewieszam...
Tą starą wagę doświetliłam przed chwilą lampkami...

A może chcecie mi coś doradzić?
Bardzo proszę - piszcie w komentarzach.

 Dobranoc.