piątek, 29 sierpnia 2014

Włoskie wakacje... i moja nowa miłość ;)

Wakacje dobiegły końca. Przed nami ostatni beztroski weekend - warto go dobrze zaplanować. Ja wybieram się do Warszawy na  Międzynarodową Wystawę "ZIELEŃ TO ŻYCIE". Impreza odbędzie się w hali Expo. Podobno warto tam być :)

Ale dziś nie o tym. Dziś chciałabym wprowadzić trochę włoskiego klimatu i pokazać to, co zachwyciło mnie podczas urlopu spędzonego w Italii. Jeśli teraz tego nie zrobię, to we wrześniu temat będzie jakby "przeterminowany"...

Spacerując uliczkami Starych Miast we Włoszech dało się  poznać włoską kulturę i styl życia tamtejszych ludzi. Tam  w godzinach popołudniowych czas płyną leniwie... Czas sjesty.


Dopiero wieczorem ulice zapełniają się "po brzegi" turystami i tubylcami.



Przy tak wysokich temperaturach, jakie panują w miasteczkach
nad Morzem Adriatyckim - trudno normalnie funkcjonować.
Trzeba było pić dużo wody i szukać schronienia w klimatyzowanych knajpkach.


Włoscy restauratorzy dbają o detale, o wystrój swoich lokali.

Nawet toaleta była w stanie mnie zachwycić. Zobaczcie tylko:


 




Właśnie tu jadłam taaaaką mocarellę z pomidorami ... -
- ...  po prostu "delicja".

***

Trudno było się oprzeć i nie zwiedzić takich miejsc:






Obok takich sklepów też nie mogłam przejść obojętnie. ... bardzo inspirujące. Już oczyma wyobraźni widziałam zmiany,  jakie zaprowadzę w mojej kuchni po powrocie do domu. Tu widać  wyraźnie, że to co podoba się nam Polkom, to co często pokazujemy na naszych blogach, podoba się też kobietom w całej Europie. Lubimy ładnie nakryte stoły - prawda?

Zwróciłam  uwagę także na roślinność. Często tak inną, niż ta,
którą mamy w naszym kraju.
Zaskoczyła mnie juka, która u nas wyrasta bezpośrednio z ziemi.
A tu rozeta liści wyrastała ze zdrewniałej łodygi ,
a z niej białe  kwiaty:





Ulice obsadzone oleandrami białymi, czerwonymi i różowymi...
Ich wysokość przekraczała 2 metry.


***

Zauważyłam, że w ostatnim czasie w moim mieście   jeździ coraz więcej skuterów. 
Coraz więcej osób (młodszych i starszych) się nimi porusza.
Uważam, że to świetny środek transportu dla kobiet i
 już od dawna chciałabym taki mieć.
Po urlopie w Italii moje marzenie o skuterze nabrało mocy...


Ponieważ te  włoskie podobają mi się najbardziej - zawróciły mi w głowie na całego. Może za rok uda mi się kupić podobny... A jak Wam podoba się ten miętowy? Ja się zakochałam ;)

Buziaczki i udanego weekendu.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Wiankowanie

 

Kolejne spotkanie z koleżankami - florystkami poświęciłyśmy na ... wiankowanie. Głównym celem - oczywiście -
było doskonalenie technik florystycznych.
Tym razem zaplanowałyśmy przygotować wianki tą metodą,
którą tworzy się wianki komunijne.

Na wianuszki wybrałyśmy rośliny rosnące w naszych ogródkach: hortensje, nawłoć, lawendę, wrzos, cis, kwiaty tymianku, owocostany pęcherznicy kalinolistnej, astry jesienne, dzierżany i kocanki piaskowe.
Rośliny należało posegregować i poprzycinać do odpowiedniej wielkości... Większe kwitostany np. hortensji podzieliłyśmy na mniejsze fragmenty.


***

Konstrukcja wianka powstała z 3 cienkich drucików skręconych ze sobą,
a następnie owiniętych taśmą florystyczną.




Stopniowo mocowałam elementy roślinne do konstrukcji .... - ja wybrałam kwiaty w kolorze pudrowego różu, który mają zachowąć  po zasuszeniu.



Wicie wianków to zajęcie bardzo przyjemne,
szczególnie w dobrym towarzystwie ;)
Nie mniej jednak jest bardzo pracochłonne i wymaga cierpliwości .

W momencie, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze efekty naszej pracy , 
padło pytanie - do czego wykorzystać nasze wianki?

1. Jako dekorację stołu?


2. Jako wianuszek na głowę?


3. A może jako wianek do powieszenia?



Ostatecznie mój wianek dostał ozdobną wstążkę i zawisł....

***
W tak zwanym międzyczasie degustowałyśmy smakołyki przywiezione
z włoskich  wakacji - moich i koleżanki D.
Były oliwki, spaghetti, ...  i inne pyszności.

***

Dziś ozdobiłam moim wiankiem paterę ze świecami i postawiłam na stole.
Jest pięknie.  :-)

Życzę udanego tygodnia.
Jola

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Ziołobranie... na zdrowie.

Przy okazji weekendowych wypadów za miasto - uzupełniam zapasy ziół. Spacerując polnymi dróżkami i obrzeżmi lasów można o tej porze roku zebrać pokaźne naręcza zieleniny. Zieleniny, z której płynie samo zdrowie i uroda. Część wykorzystuję do przygotowania sielskich kompozycji - np. wianków i bukietów,    a część suszę  i robię  wywary - dla poprawy zdrowia.


Ostatnio suszyłam liście brzozy (folium betulae) ...


Dobrze wysuszone i zamknięte w szczelnym słoiku służą mi w kolejnych miesiącach do przygotowywania płukanki do włosów.







  Szklanką wrzątku zalewam 1 łyżkę stołową liści brzozy i pod przykryciem parzę 15 minut. Gotowy napar przecedzam i zostawiam do ostygnięcia.  Używam go do ostatniego płukania włosów. Włosy po takim zabiegu stają się miekkie i elastyczne.   

Substancje zawarte w liściach brzozy regulują pracę gruczołów łojowych, dzięki temu zmniejszają przetłuszczanie się włosów.
Łagodzą stany zapalne skóry głowy i zmniejszają wypadanie włosów.

Wyciąg z liści brzozy ma działanie oczyszczające i antyseptyczne.


Polecam stosować go też do przemywania cery młodej - trądzikowej.

Ciekawa jestem jakie są Wasze doświadczenia z ziołami?
Ja znam jeszcze kilka sposobów na poprawę urody za pomocą ziół
i chętnie  się nimi podzielę na blogu - (jeszcze w to lato).

Pozdrawiam